Śmigus dyngus: jak ten zwyczaj wielkanocny obchodzą ludzie z całego świata?

Poznaj lany poniedziałek i wielkanocne tradycje! Jak wygląda ten wyjątkowy zwyczaj polewania wodą, śmigus-dyngus i oblewanie wodą na całym świecie?

Czy w Tajlandii mają też Śmigus-dyngus?

Gdy w Lany Poniedziałek przemoczeni do suchej nitki próbujemy złapać oddech na chłodnym, wiosennym powietrzu, łatwo uznać Śmigus-dyngus za nasz lokalny, słowiański wybryk. Przez lata przyzwyczailiśmy się do myśli, że bieganie z plastikowymi pistoletami, jajkami wypełnionymi wodą, wiadrami wody, czy butelkami po mineralnej to tradycja zarezerwowana tylko dla naszej części Europy. Nic bardziej błędnego.

Gdybyśmy w połowie kwietnia wylądowali w Azji Południowo-Wschodniej, ze zdumienia przecieralibyśmy oczy. Zamiast kameralnych psikusów pod blokiem, zobaczylibyśmy wielomilionowe miasta paraliżowane przez absolutne, radosne, wodne szaleństwo. Co więcej – udając się latem w góry Kaukazu albo zimą na ulice Ameryki Południowej, znowu trafilibyśmy w sam środek wielkiej bitwy na wylane litry wody.

Dlaczego ludzie na całkiem odmiennych kontynentach, wywodzący się z zupełnie innych religii, mówiący różnymi językami i odizolowani od siebie przez stulecia, wpadli na dokładnie ten sam pomysł? Jak to się stało, że polewanie się wodą stało się uniwersalnym językiem świętowania na całej Ziemi? Prześledźmy korzenie tej tradycji, zajrzyjmy do najdalszych zakątków świata i zobaczmy, jak wygląda „Lany Poniedziałek” w wydaniu globalnym.

Lany poniedziałek
Lany poniedziałek

Skąd wziął się zwyczaj oblewania wodą? Korzenie, magia i antropologia

Żeby pojąć, dlaczego osoba z małej wsi w Małopolsce i mnich z Chiang Mai robią w gruncie rzeczy to samo, musimy cofnąć się o kilka tysięcy lat. Zanim powstały dzisiejsze państwa i wielkie religie, naszym życiem rządziła natura: rytm wschodów i zachodów Słońca, cykle pór roku, czas siewu oraz czas zbiorów.

Dla dawnych społeczności woda nie była po prostu cieczą lejącą się z kranu. Była elementem sakralnym, żywiołem posiadającym potężną moc sprawczą. Posiadała dwie kluczowe właściwości, które ukształtowały dzisiejsze święta:

  • Symbolika oczyszczenia (zmycie złego losu): woda dosłownie zmywa brud z ciała, ale w ujęciu magicznym i religijnym zmywała także brud duchowy: choroby, pecha, złe uroki, przewinienia i grzechy popełnione w mijającym roku. Oblanie kogoś wodą było aktem miłosierdzia i życzliwości – oznaczało: „Zmywam z ciebie wszystko, co złe, aby wstąpienie w nowy etap nastąpiło z czystą kartą”.
  • Symbolika płodności i witalności (magia współsprawcza): wiosna to czas, kiedy ziemia budzi się do życia, a rolnicy wyczekują deszczu. Dawni ludzie, słowianie wierzyli w tzw. magię współsprawczą – uważali, że poprzez naśladowanie zjawisk przyrody mogą je wywołać. Polewanie się wodą na polach i w wioskach miało „przypomnieć” niebu o konieczności spuszczenia deszczu na uprawy, a ludziom przynosić zdrowie i witalność.
Lany poniedziałek
Lany poniedziałek

Polski Śmigus i dyngus: jak pogańskie rytuały zrosły się z Wielkanocą?

Zanim ruszymy w podróż po świecie, warto przyjrzeć się własnemu podwórku. Wielu z nas używa nazwy „Śmigus-dyngus” jako jednego słowa, ale pierwotnie były to dwa całkowicie odrębne zwyczaje, które połączyły się w jedno dopiero w okolicach XV wieku.

  • Czym był Śmigus? Śmigus polegał na symbolicznym chłostaniu wierzbowymi gałązkami po nogach oraz polewaniu dziewcząt zimną wodą. Miało to wygonić zimowe lenistwo, oczyścić ciało i zapewnić zdrowie.
  • Czym był Dyngus? Dyngus (wywodzący się od niemieckiego słowa dingen – wyjednywać) był obyczajem polegającym na składaniu wizyt sąsiadom. Gospodarze musieli się „wykupić” od polewania wodą za pomocą darów: pisanek, wędlin czy pieczywa. Skąpi gospodarze musieli liczyć się z tym, że zostaną wrzuceni do najbliższego stawu.

Dawniej z laniem wody wiązało się też mnóstwo ludowych wróżb i przekonań, które dzisiaj zapominamy. Przede wszystkim wierzono, że każdy, kto został porządnie oblany, dostrzykiwał sobie szczęścia i pomyślności na cały nadchodzący rok.

Co więcej, lany poniedziałek był prawdziwym testem matrymonialnym. Zgodnie z dawnymi wierzeniami, im mocniej chłopak polał dziewczynę, tym większe świadczyło to o jego sympatii i tym większe szanse na zamążpójście. Panny, które w ten dzień pozostały suche, mogły obawiać się, że w miłości nieprędko uśmiechnie się do nich szczęście. Nic dziwnego, że niektóre uciekały przed kawalerami z całych sił, choć w głębi duszy każda chciała zostać „przemoczona do suchej nitki”!

Lany poniedziałek
Lany poniedziałek

Dlaczego akurat poniedziałek wielkanocny?

Nasuwające się pytanie brzmi: skoro w niedzielę świętujemy Zmartwychwstanie Pańskie, to dlaczego całe to wodne szaleństwo przypada akurat na poniedziałek?

Klucz tkwi w dawnej logice podziału na to, co święte, i to, co świeckie. Niedziela Wielkanocna była czasem pełnym powagi i skupienia (sacrum) – spędzano ją wyłącznie w domu, przy uroczystym stole i na modlitwie. Jakakolwiek praca, hałasy czy psikusy były wtedy zabronione. Dopiero w w drugi dzień świąt wielkanocnych, w poniedziałek, gdy opadała najsurowsza część religijnego obrzędu, ludzie mogli wyjść na ulice, odwiedzać sąsiadów i powrócić do dawnych, pogańskich zabaw wiosennych.

Co ciekawe, dawniej istniał także Lany Wtorek! W poniedziałek to kawalerowie polowali na panny, ale w kolejny dzień role się odwracały – dziewczęta miały pełne prawo do rewanżu i polewania chłopców. Z biegiem lat wtorkowa tradycja zanikła, skupiając całą energię w poniedziałku.

Po chrzcie Polski Kościół początkowo walczył z tymi praktykami. Z czasem jednak musiał je zaadaptować, łącząc woda z symboliką chrztu. Dość powszechnie krążyła nawet ludowa legenda tłumacząca ten dzień: opowiadano, że gdy w poniedziałek po zmartwychwstaniu mieszkańcy Jerozolimy gromadzili się na ulicach, rozmawiając o pustym grobie, próbowano rozpędzić tłum, polewając zebranych wodą.

Tajski Songkran: największa bitwa wodna na świecie i jej unikalne zasady

Przenieśmy się teraz do Azji Południowo-Wschodniej. Jeśli szukamy absolutnego rekordzisty w kategorii lania wody, Tajlandia bije resztę globu na głowę. Tajski zwyczaj polewania wodą to Songkran (สงกรานต์) – tradycyjny Nowy Rok, który został wpisany na listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

Słowo Songkran wywodzi się bezpośrednio z sanskrytu (sankrānti) i oznacza „przejście” lub „zmianę”. Chodzi o astrologiczny moment, w którym Słońce przechodzi z jednego znaku zodiaku w drugi – ze znaku Ryb do znaku Barana. Oficjalne obchody trwają od 13 do 15 kwietnia, czyli w samym szczycie najgorętszej pory roku w Tajlandii, gdy temperatury bez problemu przekraczają 40°C. W takim upale chłodna woda wylewana na głowę nie jest złośliwością, lecz bezcenną, przynoszącą ulgę frajdą.

Songkran Tajlandia śmigus dyngus
Songkran Tajlandia śmigus dyngus

Dawniej a dziś: od rodzinnego skupienia do ogólnokrajowej zabawy

Pierwotnie Songkran był niezwykle spokojnym, uduchowionym świętem. Z biegiem dekad zamienił się w wielomilionowy, żywiołowy festiwal uliczny. Mimo to Tajowie wciąż z godnością łączą stare rytuały z nowym szaleństwem, opierając całe święto na wyraźnym podziale na to, co święte (sacrum), i to, co świeckie (profanum).

Podział w czasie: rano dla duszy, popołudnie dla zabawy

Tajowie dzielą dobę na dwa zupełnie inne światy:

Poranne Sacrum: od samego rana cały kraj wchodzi w fazę duchowości. Ludzie ubierają się w kolorowe, tradycyjne lub kwieciste koszule (Sua Songkran), idą do świątyni, składają darowizny mnichom (Tak Bat) i kultywują obrzęd obmywania posągów Buddy (Song Nam Phra). To także czas składania szacunku najstarszym w rodzinie (Rod Nam Dum Hua) – młodzi delikatnie polewają dłonie rodziców i dziadków pachnącą wodą z płatkami jaśminu, prosząc o błogosławieństwo i przebaczenie błędów z mijającego roku.

Popołudniowe Profanum: dopiero gdy obrzędy religijne i rodzinne dobiegną końca, ulice opanowuje bezgraniczne szaleństwo. Cały kraj wychodzi z potężnymi pistoletami na wodę, wiadrami i miskami. Po miastach (takich jak Bangkok, Chiang Mai czy Phuket) jeżdżą otwarte pick-upy z wielkimi beczkami zimnej wody i lodu, a uczestnicy smarują sobie nawzajem twarze białą pastą z talku i wody (Din Sor Pong), co symbolizuje ochronę przed złem i przynosi pomyślność.

Songkran Tajlandia śmigus dyngus
Songkran Tajlandia śmigus dyngus
Songkran Tajlandia śmigus dyngusSongkran Tajlandia śmigus dyngus

Podział w przestrzeni: teren świątyni a ulica

Granica geograficzna między powagą a zabawą jest bardzo sztywna:

  • Teren świątyni (Wat) – Strefa Sacrum: gdy przekracza się bramę tajskiej świątyni, obowiązują zupełnie inne zasady. Nie wolno tam biegać z pistoletem na wodę, krzyczeć ani zachowywać się hałaśliwie. Wodę wlewa się tam bardzo delikatnie – na posągi Buddy lub na dłonie mnichów.
  • Ulica i strefy miejskie – Strefa Profanum: poza terenem świątyń zasady ulegają rozprężeniu. Ulica staje się strefą pełnej swobody, gdzie lanie wody wiadrami i strzelanie z sikawek jest jak najbardziej pożądane.

Społeczne i prawne granice: czego absolutnie nie wolno?

Tajowie są niezwykle wrażliwi na punkcie szacunku do swojej religii i kultury. Złamanie świętych granic podczas Songkranu grozi poważnymi konsekwencjami:

  • Stosowny strój: na ulicy dopuszczalne są krótkie spodenki czy stroje kąpielowe, jednak wejście na teren świątyni w takim ubiorze lub w przemoczonych, prześwitujących rzeczach jest uważane za wielki brak szacunku. Przed wejściem do watu należy zakryć ramiona i kolana.
  • Polewanie mnichów: mnisi buddyjscy cieszą się w Tajlandii najwyższym szacunkiem. Nie wolno oblać mnicha z pistoletu na wodę tak jak zwykłego przechodnia! Można jedynie delikatnie skropić jego dłonie, jeśli sam wyrazi na to zgodę.
  • Zakaz alkoholu: spożywanie alkoholu na terenie świątyń oraz w pobliżu miejsc kultu jest surowo zakazane i grożą za to wysokie mandaty. Imprezy z alkoholem zarezerwowane są wyłącznie dla wyznaczonych stref miejskich.

Songkran działa więc na dokładnie takiej samej zasadzie jak dawne, polskie świętowanie: najpierw obowiązek wobec tradycji, Boga i rodziny, a dopiero potem radosna, szalona zabawa z resztą świata. Tajowie potrafią płynnie przechodzić z jednego stanu w drugi – rano w skupieniu polać dłonie babci pachnącą wodą, a dwie godziny później tańczyć na ulicy w tłumie z pistoletem na wodę.

Songkran Tajlandia śmigus dyngus
Songkran Tajlandia śmigus dyngus

Nie tylko Tajlandia: wodne święta w sąsiednich krajach

Astrologiczny Nowy Rok oparty na ruchu Słońca celebrowany jest w całej Azji Południowo-Wschodniej. Granice państwowe wytyczono w tym regionie stosunkowo niedawno, dlatego ten sam kulturowy i religijny trzon dzielą ze sobą również sąsiedzi Tajlandii. Każdy z tych krajów wykształcił jednak własną, absolutnie wyjątkową odsłonę wodnego Nowego Roku.

  • Laos (Pi Mai Lao): święto trwa od 13 do 15 kwietnia i uchodzi za najbardziej kameralne, wręcz poetyckie w całym regionie. Szczególnie w dawnej stolicy Królestwa, Luang Prabang, wody używa się tam z wielkim pietyzmem – pachnie ona płatkami jaśminu oraz kwiatami frangipani (Dok Champa). Laoszanie masowo zmierzają nad brzegi rzeki Mekong, by rzeźbić na piaszczystych łachach miniaturowe stupy, które przyozdabiają kwiatami i chorągiewkami. Kluczowym elementem obrzędu jest powiększanie dobrej karmy (bun): ludzie kupują na targach złapane wcześniej małe ptaki lub ryby i uroczyście wypuszczają je na wolność do Mekongu. Wieczorami ulicami miast przechodzą barwne procesje z gigantycznymi maskami przedstawiającymi legendarne przodki regionu (Pou Gneu Ya Gneu).
  • Mjanma Birma (Thingyan): obchodzony w dniach 13–16 kwietnia festiwal Thingyan pod względem skali i dynamiki potrafi przewyższyć nawet tajski Songkran. Birmagńczycy podchodzą do inżynierii wodnej niezwykle poważnie – na głównych ulicach Rangunu czy Mandalay bogate rodziny i firmy wznoszą gigantyczne, tymczasowe estrady z drewna i bambusa, zwane pandal. Na tych estradach montuje się całe baterie silnych pomp wodnych oraz dziesiątki węży strażackich. Tłumy pieszych oraz osoby jadące na pakach otwartych ciężarówek powoli przesuwają się przed podestami, poddając się absolutnej, potężnej „łaźni”. Mimo tego szaleństwa Birmańczycy wierzą, że Thingyan jest czasem przebaczenia – dawne urazy i spory roztapiają się w wylewanych strumieniach wody.
  • Kambodża (Chaul Chnam Thmey): Khmerski Nowy Rok wypada dokładnie w tym samym terminie, ale ma wyraźnie bardziej wspólnotowy i tradycyjny charakter. Woda jest tu ważna, lecz ustępuje miejsca dawnym grom ludowym oraz tańcom. Całe wioski i dzielnice miast gromadzą się na placach, by grać w Chol Chhoung – tradycyjną grę zręcznościową polegającą na rzucaniu do siebie materiałową kulą, co historycznie służyło... matrymonialnym zalotom młodzieży. Tysiące Kambodżan pielgrzymuje w tym czasie do monumentalnego kompleksu świątynnego Angkor Wat, aby złożyć ofiary z owoców i kwiatów, obmyć domowe posążki Buddy oraz wziąć udział w tradycyjnych tańcach Trot, przy akompaniamencie bębnów i mosiężnych dzwonków.
Thingyan water festival
Thingyan water festival

Armenia i Święto Vardavar: Kaukaska eksplozja radości

Jeśli myślimy, że wodne szaleństwo to domena wyłącznie Azji i Europy Środkowej, warto poznać Vardavar – niezwykłe święto w Armenii, obchodzone w lipcu, około 14 tygodni po Wielkanocy.

Jego korzenie sięgają pogańskiego kultu bogini miłości i wody – Astghik. Dziś jest wpisane w kalendarz religijny, ale na ulicach Erywania panują bardzo luźne zasady. Tego dnia absolutnie nikt nie ma taryfy ulgowej. Osoby starsze, urzędnicy w garniturach, dzieci czy policjanci mogą zostać oblani wiadrem zimnej wody z okna, z przejeżdżającego autobusu czy za pomocą strażackiej prądownicy.

Co niezwykle ważne w kulturze ormiańskiej: na oblanie wodą podczas Vardavaru nie wolno się gniewać. Obrażenie się uważa się za pechowy znak na cały nadchodzący rok!

Armenia i Święto Vardavar
Armenia i Święto Vardavar

Słowiańszczyzna i Europa Środkowa: wariacje na temat Śmigusa

Słowacja i Węgry (Locsolkodás): na Węgrzech oraz w sąsiedniej Słowacji tradycja wielkanocnego polewania nosi nazwę Locsolkodás (od słowa oznaczającego „zraszanie” lub „polewanie”). W malowniczych, historycznych wioskach – takich jak węgierskie Hollókő, wpisane na listę UNESCO – obyczaj ten kultywuje się z wielkim pietyzmem. Młodzieńcy ubrani w tradycyjne, haftowane stroje ludowe skradają się pod domy panien z ciężkimi, drewnianymi wiadrami pełnymi lodowatej wody ze studni. Zanim jednak wyleją całe wiadro na dziewczynę odzianą w misterną, wielowarstwową spódnicę, recytują tradycyjny wierszyk (locsolóvers), w którym porównują pannę do zwiędłego kwiatka wymagającego podlania. W zamian za „wybawienie” dziewczęta wręczają kawalerom kraszone pisanki, domowe ciasta oraz kieliszek palinki lub slivovicy. W miastach wersja z wiadrem często ustępuje miejsca symbolicznemu skrapianiu włosów perfumami, ale na prowincji woda wciąż leje się strumieniami.

Czechy (Pomlázka): choć w Czechach woda również się pojawia, głównym rekwizytem Świąt Wielkanocnych (Velikonoce) jest pomlázka – misternie wypleciony warkocz z kilku lub kilkunastu świeżych, giętkich wici wierzbowych, ozdobiony na końcu kolorowymi wstążkami. Nazwa pochodzi od słowa omladit („odmłodzić”) i idealnie oddaje sens tego rytuału: mężczyźni i chłopcy chodzą po domach i symbolicznie gładzą lub smagają kobiety po nogach i pośladkach. W tradycji ludowej nie było w tym żadnej agresji – uważano, że wierzba jako pierwsze drzewo budzące się do życia przekazuje kobietom swoją witalność, elastyczność, zdrowie i młodość. Kobiety odwdzięczają się za ten „zabieg odmładzający”, zawiązując na pomlázce nową wstążkę, częstując gości kraszonymi jajkami oraz nalewką, a w wielu regionach (szczególnie na Morawach) rewanżują się... oblaniem strzelających z bata mężczyzn wiadrem zimnej wody.

Ukraina (Oblywanyj Ponedilok): na zachodzie Ukrainy Lany Poniedziałek, nazywany Oblywanyj Ponedilok (Обливаний понеділок), jest obyczajem niezwykle żywym i pielęgnowanym przez młodzież. Najsłynniejsze obchody odbywają się we Lwowie. Aby tradycyjna bitwa wodna nie paraliżowała ruchu drogowego i nie niszczyła elewacji zabytkowych kamienic, władze miasta przekształciły ten zwyczaj w oficjalne, bezpieczne wydarzenie miejskie. Co roku na lwowskim Rynku przed Ratuszem tworzona jest specjalna „strefa wodna”. Miasto podstawia cysterny, podłącza do hydrantów instalacje ze stałym dopływem wody i udostępnia uczestnikom tysiące litrów płynu, pistolety oraz wiadra. Mieszkańcy i turyści mogą tam bez przeszkód toczyć wielogodzinne batalie, wiedząc, że kilkadziesiąt metrów dalej – poza wyznaczoną strefą – obowiązuje strefa suchego spokoju.

Często zadawane pytania (FAQ)

Co to jest Songkran i kiedy wypada?

Songkran to tradycyjny Tajski Nowy Rok, obchodzony co roku od 13 do 15 kwietnia (choć w niektórych regionach świętowanie trwa cały tydzień). Święto wyznacza moment, w którym Słońce zmienia swój znak zodiaku z Ryb na Barana, co według kalendarza astrologicznego oznacza początek nowego cyklu i odrodzenie natury.

Dlaczego w Tajlandii polewa się wodą podczas Songkranu?

Polewanie się wodą ma głębokie znaczenie religijne i kulturowe. Woda symbolizuje duchowe oczyszczenie, zmycie pecha i złych uczynków z minionego roku oraz prośbę o pomyślność i obfite plony. Ponadto kwiecień jest najgorętszym miesiącem w Tajlandii (temperatury sięgają 40°C), więc lanie wody przynosi bezcenną ulgę w upale.

Czym różni się tajski Songkran od polskiego Śmigusa-dyngusa?

Oba święta wywodzą się z dawnych rytuałów oczyszczenia i powitania wiosny lub nowego roku. Główna różnica polega na skali i klimacie: polski Śmigus-dyngus trwa jeden dzień (Lany Poniedziałek) i ma charakter lokalny, podczas gdy tajski Songkran trwa od 3 do 7 dni i zamienia całe państwo w wielomilionowy festiwal miejski.

Czym jest biała pasta, którą ludzie smarują się w Tajlandii?

Biała pasta (nazywana Din Sor Pong) to tradycyjna mieszanka sproszkowanej glinki mineralnej (talku), wody oraz zapachowych olejków. Smarowanie nią policzków nieznajomych na ulicy symbolizuje ochronę przed złem, przynosi szczęście i działa chłodząco na skórę podczas upałów.

Jak ubierać się i zachowywać podczas Songkranu?

Podczas zabawy na ulicy najlepiej nosić szybkoschnącą odzież sportową i zabezpieczyć telefon w wodoodpornym etui (dry bag). Należy jednak pamiętać o zasadach szacunku: przed wejściem do świątyni (Wat) trzeba zakryć ramiona i kolana, nie wolno polewać mnichów buddyjskich z pistoletów na wodę ani spożywać alkoholu w miejscach kultu.

Udostępnij ten artykuł

Agata Szczerba

W pracy copywriterki używam prostego języka, bo uważam, że każdy zasługuje na tekst, który zrozumie od razu i będzie miał z niego przyjemność. Bez czytania zdania po trzy razy, bez zastanawiania się, o co właściwie chodzi. Podróżuję z ciekawością. Lubię wejść na górę i zobaczyć, co jest po drugiej stronie. Lubię przystanąć przy starej architekturze i zastanowić się, kto tu kiedyś chodził. I zawsze, ale to zawsze, muszę spróbować czegoś regionalnego – bo smak miejsca mówi o nim czasem więcej niż najlepszy przewodnik. Piszę tak, jak podróżuję – z ciekawością i bez udawania, że wiem wszystko.

Dowiedz się więcej o autorze