Santa Barbara USA to urokliwe, liczące niespełna 90 tysięcy mieszkańców miasto na wybrzeżu Kalifornii, słynące ze śródziemnomorskiego klimatu i eleganckiej, hiszpańsko-kolonialnej architektury. Białe, otynkowane budynki z czerwonymi dachami, palmy wzdłuż nadmorskiej promenady i góry Santa Ynez wznoszące się tuż nad miastem nadają mu wyrafinowany charakter, który wyróżnia je na tle innych kalifornijskich kurortów. Choć Santa Barbara jest dużo mniejsza i spokojniejsza niż odległe o niecałe dwie godziny jazdy Los Angeles, na niewielkim obszarze skupia zaskakująco dużo atrakcji – historyczną starówkę, malowniczy waterfront i winnice w okolicznych dolinach. Nawet jednodniowa wycieczka pozwala poczuć tę kalifornijsko-śródziemnomorską atmosferę, a dłuższy pobyt daje szansę poznać miasto naprawdę dobrze.

Choć Santa Barbara jest znacznie mniejsza i spokojniejsza niż odległe o niecałe dwie godziny jazdy Los Angeles, na stosunkowo niewielkim obszarze mieści zaskakująco wiele atrakcji – od tętniącej życiem starówki, przez Old Mission Santa Barbara, czyli jedyną kalifornijską misję działającą nieprzerwanie od założenia w 1786 roku, po targi i festiwale, które odbywają się tu przez cały rok. Nawet jednodniowy wypad pozwala poznać charakter miasta, a kilka dni daje czas, by zwiedzić je bez pośpiechu i wybrać się także do okolicznych dolin winiarskich.
Santa Barbara od dziesięcioleci nosi przydomek „Amerykańskiej Riwiery", nawiązujący wprost do słynnego francusko-włoskiego wybrzeża Morza Śródziemnego. Porównanie to nie jest przypadkowe – miasto leży w wąskim pasie wybrzeża osłoniętym od północy przez góry Santa Ynez, dzięki czemu cieszy się wyjątkowo łagodnym, śródziemnomorskim klimatem: ciepłymi, suchymi latami i łagodnymi zimami, rzadko spotykanymi gdzie indziej w Stanach Zjednoczonych. Ta unikalna mikroklimatyczna nisza sprawia, że w okolicy dobrze rosną zarówno winorośl, jak i palmy czy oliwki, co jeszcze bardziej wzmacnia śródziemnomorskie skojarzenia.

Przydomek przylgnął do miasta na dobre już na początku XX wieku, gdy Santa Barbara zaczęła przyciągać zamożnych mieszkańców Wschodniego Wybrzeża i Europy, szukających klimatu i krajobrazu podobnego do Riwiery Francuskiej czy Włoskiej, ale bliżej domu. Architektura w stylu hiszpańsko-kolonialnym, którą miasto przyjęło niemal w całości po odbudowie po trzęsieniu ziemi w 1925 roku, tylko ten obraz utrwaliła – białe fasady, czerwone dachówki i kute balkony nadają centrum charakter typowo śródziemnomorskiego miasteczka, mimo że wciąż jest się w samym sercu Kalifornii. Dziś nazwa „Amerykańska Riwiera" funkcjonuje przede wszystkim jako określenie stylu życia – tutejsze tempo, podejście do jedzenia, wina i czasu spędzanego na świeżym powietrzu rzeczywiście przypomina europejskie wybrzeże, tylko w amerykańskim wydaniu.
Stearns Wharf to symbol Santa Barbara i jeden z najchętniej odwiedzanych punktów na mapie miasta. Drewniane molo, wybiegające prosto w Ocean Spokojny, zostało wybudowane w 1872 roku przez lokalnego biznesmena Johna Peck Stearnsa i do dziś pozostaje najstarszym wciąż działającym drewnianym molem na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Przez lata pełniło funkcję głównego portu towarowego miasta, dziś natomiast jest przede wszystkim popularnym miejscem spacerów, z którego rozciąga się widok na góry Santa Ynez z jednej strony i bezkres oceanu z drugiej.

Wielu turystów zastanawia się, czy warto spacerować po Stearns Wharf, skoro to przede wszystkim molo handlowe z restauracjami i sklepami – odpowiedź podpowiada sam widok, jaki roztacza się z jego końca, gdzie ocean spotyka się z górami w jednej panoramie. Na trasie znajdziesz restauracje serwujące świeże owoce morza, sklepy z pamiątkami, a także niewielkie akwarium edukacyjne Ty Warren Sea Center, prowadzone przez lokalne muzeum historii naturalnej – to dobre miejsce, by przybliżyć dzieciom morską faunę regionu, od rozgwiazd po rekiny. Po drodze często można też zobaczyć lwy morskie odpoczywające w okolicznych wodach, a o zachodzie słońca miejsce to zmienia się w jeden z najpopularniejszych punktów widokowych w mieście. Stearns Wharf łączy bezpośrednio z plażą West Beach i pobliską promenadą Cabrillo Boulevard, dzięki czemu naturalnie wpisuje się w dłuższy spacer po nadmorskiej części miasta.
Channel Islands National Park to archipelag pięciu wysp leżących tuż u wybrzeży Santa Barbara, często nazywany „Galapagos Ameryki Północnej" ze względu na bogactwo endemicznych gatunków roślin i zwierząt, których nie spotka się nigdzie indziej na świecie. Park pozostaje jednym z najmniej odwiedzanych parków narodowych w USA, co czyni go rajem dla osób szukających dzikiej, nietkniętej masową turystyką przyrody. Każda z pięciu wysp ma własny charakter i warto poznać je choćby pokrótce, planując wycieczkę.

Santa Cruz to największa i najłatwiej dostępna z Santa Barbara wyspa archipelagu, słynąca z malowniczych klifów, ukrytych zatoczek i jaskiń morskich, które można zwiedzać kajakiem. To tutaj najczęściej można spotkać endemicznego lisa wyspiarskiego (island fox) – gatunek, który wyewoluował w izolacji i występuje wyłącznie na tych wyspach.
Santa Rosa, druga co do wielkości wyspa, zachwyca rozległymi łąkami trawiastymi, kanionami i jednym z niewielu na świecie lasów reliktowych sosny Torrey – gatunku, który przetrwał tu od czasów lodowcowych niemal w niezmienionej formie.
San Miguel, najbardziej wysunięta na zachód i najbardziej dzika z wysp, znana jest z silnych wiatrów i ogromnych kolonii fok oraz lwów morskich, które zbierają się na jej plażach w liczbie sięgającej dziesiątek tysięcy osobników.
Anacapa, najmniejsza i najbliższa kontynentowi, to charakterystyczna trójczłonowa wysepka rozpoznawalna po naturalnym łuku skalnym Arch Rock – jednym z najczęściej fotografowanych miejsc w całym parku, a zarazem ważna kolonia lęgowa morskich ptaków.
Santa Barbara, najmniejsza z pięciu wysp, leży nieco na uboczu, dalej na południe od pozostałych, i przyciąga przede wszystkim miłośników ptaków oraz nurkowania – w otaczających ją wodach rozciągają się bujne lasy wodorostów (kelp), będące domem dla bogatego życia morskiego.
Santa Barbara to miasto, które działa inaczej niż większość kalifornijskich kierunków – nie przytłacza rozmachem, nie goni w pośpiechu i nie próbuje być czymś, czym nie jest. Śródziemnomorski klimat, który przyciągał tu zamożnych Europejczyków już sto lat temu, wciąż robi swoje – miasto ma w sobie coś, co sprawia, że trudno je potraktować wyłącznie jako przystanek. Dla jednych będzie idealnym jednodniowym wypadem z Los Angeles, dla innych punktem, od którego zaczyna się zupełnie inny rodzaj podróżowania po Kalifornii – spokojniejszy, bardziej uważny i znacznie mniej oczywisty niż standardowa trasa przez wielkie miasta. A ci, którzy zdecydują się zajrzeć dalej, za horyzont wyznaczony przez molo, odkryją jeden z najmniej zatłoczonych parków narodowych w całych Stanach – i przekonają się, że Santa Barbara potrafi zaskoczyć na więcej niż jeden sposób.